Trwa obecnie profesjonalizacja Polskich Sił Zbrojnych. Wraz z odejściem w sierpniu ostatniego poboru do rezerwy, w szeregach armii powstała dość duża luka, którą trzeba zapełnić. Obecny kryzys gospodarczy nie sprzyja temu procesowi. W magazynach zalega broń i amunicja. Duże pieniądze, z i tak okrojonego już budżetu MON, w tym roku wysyłane są na misje zagraniczne m.in. do Afganistanu. Czy Wojsko Polskie w dobie transformacji jest jeszcze w stanie wypełniać swoje konstytucyjne powinności?
Rosja i Białoruś stłumią polskie powstanie?Po tym jak 17 września br. Waszyngton zdecydował się nie instalować głównych elementów Tarczy Antyrakietowej, w dniu następnym rozpoczęły się wspólne rosyjsko-białoruskie manewry pod kryptonimem „Zapad 2009” (Zachód 2009). Scenariusz ćwiczeń zakładał pacyfikację Grodna, w którym z inspiracji polskiej mniejszości narodowej wybuchło powstanie skierowane przeciwko władzy białoruskiej. Manewry zostały przeprowadzone pod Brześciem oraz w okolicach samego Grodna, jak również w głębi Rosji - na poligonach Aszuluk i Talermba oraz w Kaliningradzie, gdzie flota bałtycka ćwiczyła obronę infrastruktury morskiej w tym Rurociągu Północnego (źródło: tvn24.pl).
To raczej nie przypadek. Rzeczywistą realizację podobnego scenariusza widzieliśmy rok temu w Gruzji. Tyle że w Gruzji to wojska gruzińskie „tłumiły” rebelię południowoosetyńskich separatystów. To, rzecz jasna, był konflikt wewnątrzgruziński i Federacja Rosyjska nie miała prawa interweniować, mimo że w konflikcie, jak twierdzi strona rosyjska, byli zagrożeni cywile mający jej obywatelstwo (znaleźli się tam na początku zimnej wojny, kiedy ich dziadkowie i pradziadkowie zostali „zainstalowani” przez Stalina jako „ludzka bomba z opóźnionym zapłonem”. Mieli później posłużyć jako karta przetargowa w konfliktach, z których jeden mieliśmy okazję obserwować w zeszłym roku. I posłużyli...). Takie konflikty powinny być rozwiązywane na drodze wspólnej międzynarodowej interwencji na podstawie mandatu ONZ.
Czy Polskę czeka podobny scenariusz?
0,5 szeregowegoNa stronie Ministerstwa Obrony Narodowej (mon.gov.pl) widnieją następujące statystyki:
"Stan ewidencyjny żołnierzy w Siłach Zbrojnych RP na dzień 12 listopada 2009 roku:Generałowie – 141Oficerowie – około 22 700Podoficerowie zawodowi – około 41 870Szeregowi zawodowi – około 32 200Kandydaci do zawodowej służby wojskowej (elewi, podchorążowie) – około 2400Ogółem – około 99 170".Co to oznacza? W statystyce na jednego oficera przypada 1,41 szeregowego. Dodając do tego korpus podoficerski zaokrągla się nam to do 0,5 szeregowego. A jak to może wyglądać w praktyce? Wyobraźmy sobie taką sytuację – w sztabie generalnym zostaje wydany rozkaz o zorganizowaniu obrony Warszawy dostępnymi środkami. Rozkaz „schodzi” niżej, po drabinie rozkazodawczej, aż trafia do dowódcy czołgu PT-91 „Twardy” w stopniu podoficerskim, który ma czołg przygotować do walki. Ale rozkaz nie może zostać wykonany z powodu... braku załogi, bo wprawdzie dowódca jest, ale nie ma kierowcy i działonowego. Czołgiem nie ma kto jeździć ani prowadzić z niego ogień! Tymczasem nieprzyjaciel jest dzień marszu od stolicy...
Profesjonalizacja Sił Zbrojnych RP, lansowana i zachwalana przez rząd, okazała się klapą. Kraju nie ma kto bronić.
Informacja i prezentowana statystyka (nieco zaktualizowana w oparciu o stronę mon.gov.pl z 12 listopada) pochodzi z bloga Romualda Szeremietiewa (szeremietiew.blox.pl). Za rządów Jana Olszewskiego oraz Jerzego Buzka Szeremietiew był wiceministrem obrony. Podczas sprawowania urzędu usilnie starał się on przepchnąć pomysł utworzenia systemu Obrony Terytorialnej.
Wojska EkspedycyjneŹródła internetowe podają, że siły czynne połączonych wojsk Federacji Rosyjskiej i Republiki Białoruskiej wynoszą obecnie astronomiczne
900 073 (!) żołnierzy. Teoretycznie więc na jednego polskiego żołnierza będzie przypadało 10 po stronie FR i RB. To są wojska służby czynnej, ale w przypadku zmobilizowania rezerw po obu stronach wskaźnik przewagi może wzrosnąć na naszą niekorzyść.
Przy obecnym stanie liczebnym Wojska Polskiego, którego część jest obecnie intensywnie „eksploatowana” na misjach zagranicznych, możemy bronić mniej niż 5% terytorium kraju. W przypadku potencjalnego konfliktu zbrojnego wojska operacyjne - funkcjonujące w obecnej formie - wysyłane były by w rejon najbardziej zagrożony ze strategicznego punktu widzenia. Wiążąc siły przeciwnika niszczyły by go w decydującej fazie walki. Główny atut tych wojsk to mobilność, czyli możliwość jak najszybszego wysłania ich w rejon najbardziej zagrożony. Obecnie jednak, przy tak znaczącej przewadze, polskie siły nie będą w stanie powstrzymać potencjalnego nieprzyjaciela, bez wsparcia wojsk sojuszniczych. Brak tu jest jednego, bardzo ważnego komponentu, który zadecydował by o skuteczności obrony...
Obrona TerytorialnaWspółczesna amerykańska encyklopedia wojskowa podaje następującą definicję obrony terytorialnej:
obrona terytorialna – komponent nowoczesnej struktury militarnej, którego powiązanie z systemem nie militarnym w decydujący sposób wpływa na skuteczność obrony narodowej.Jedyną szansą dla Polski w dobie powszechnego zagrożenia, płynącego ze strony Rosji, jest utworzenie struktur
Obrony Terytorialnej w oparciu o dobrowolnie działające organizacje paramilitarne, jak ZS „Strzelec” OSW, na wzór zachodnich wojsk OT (Gwardia Narodowa USA, na przykład). Powszechność obrony na terenie całego kraju i błyskawiczna mobilizacja wojsk OT, przyjmując, że dana jednostka OT mobilizuje się w promieniu 40 km od swojej lokacji i na tym dystansie też działa. Działania opóźniające, kooperacja z wojskami operacyjnymi, jeżeli walki toczą się na terenie danej jednostki OT, znakomita znajomość terenu – to są główne atuty wojsk OT (których liczebność w stosunku do wojsk operacyjnych powinna być co najmniej 3 – 4 krotnie większa).
W przypadku tego typu wojsk kwestie koszarowo-logistyczne byłyby ograniczone do minimum, gdyż utrzymywanie ośrodków, w których stale koszarowane było wojsko, zawsze wiązało się w polskiej armii z olbrzymimi kosztami. Kwestie żywieniowe czy kwaterunkowe byłyby rozwiązane, ponieważ to żołnierz OT, na co dzień żyjąc w warunkach cywilnych, sam musiałby sobie je zapewnić. Za uczestnictwo w szkoleniach w swojej macierzystej jednostce OT otrzymywałby wynagrodzenie, a w przypadku zatrudnienia u pracodawcy cywilnego wszelkie udowodnione straty poniesione pod nieobecność pracownika byłyby firmie rekompensowane. Tanim kosztem i na masową skalę funkcjonowanie struktur wojsk Obrony Terytorialnej byłoby korzystne – ekonomicznie oraz przede wszystkim pod względem bezpieczeństwa Polski. Podobne rozwiązania funkcjonują w Niemczech czy w Szwajcarii. Tam wojska OT to norma. Dlaczego w Polsce jest inaczej? Dlaczego powszechność obrony jest bagatelizowana, a potencjalne środki na jej utworzenie inwestowane w niespełna stutysięczną armię ekspedycyjną, której część i tak będzie służyć, bez naszej zgody, poza granicami kraju?
Ukraina podzieli los Gruzji?Przyczyny takiego scenariusza mogą być co najmniej dwie. Pierwszą z nich jest baza marynarki wojennej na Krymie wynajmowana Rosji przez Ukrainę do 2017 r. Drugim problemem mogą być mniejszości narodowe posługujące się językiem rosyjskim, a zamieszkujące właśnie ten półwysep w liczebności 60% ogółu populacji.
W lipcu tego roku milicja ukraińska zatrzymała rosyjski konwój wojskowy nielegalnie przewożący przez Sewastopol rakiety bojowe. Cała sprawa nabrała rozgłosu. Ukraińskie MSZ zaprotestowało przeciwko łamaniu prawa ukraińskiego oraz międzynarodowych umów, zapowiedziało również zaangażowanie międzynarodowych ekspertów, podobnie jak podczas konfliktu gazowego, by w ten sposób uniknąć jednostronnych oskarżeń oraz ataków medialnych ze strony Rosji. Jest również przypuszczenie, że na półwyspie znajduje się broń atomowa. Z nieoficjalnych źródeł, wynikających na podstawie niedawnych kontroli ukraińskich inspektorów z MON, istnieje podejrzenie, że Rosyjskie oddziały Lotnictwa Morskiego Floty Czarnomorskiej są w posiadaniu taktycznych głowic jądrowych na wyposażeniu swoich samolotów. Fakt ten wynika z tego, że ww. oddziały udostępniły ukraińskim inspektorom tylko 17 z 21 maszyn.
Od „Pomarańczowej rewolucji” sytuacja polityczna na Ukrainie jest ciągle niestabilna. Podobnie jak na polskiej scenie politycznej brak jest porozumienia pomiędzy - obecnie podzielonymi stronnictwami, które tę „rewolucję” przeprowadziły – pro zachodnim prezydentem Wiktorem Juszczenko oraz premier Julią Tymoszenko. Wykorzystuje to strona rosyjska szukając pretekstu by zdyskredytować w oczach społeczeństwa ukraińskiego skłócone obozy, a tym samym wesprzeć byłego premiera Wiktora Janukowicza i jego Partię Regionów. W przyszłym roku wybory prezydenckie. Jest więc o co walczyć. Rosji zależy na przychylnym rządzie Ukraińskim, który może zapewnić Janukowicz. Przez Ukrainę przebiegają do krajów UE gazociągi, więc pośrednia kontrola nad nimi była by dla Kremla bardzo pożądana. Bazy wojskowe na Krymie bez przychylnego rządu mogą zostać po 2017 zlikwidowane. Warto wspomnieć, że Rosja już się zabezpiecza na taką ewentualność, rozpoczynając budowę nowej bazy marynarki wojennej w Noworosyjsku, która ma pomieścić 80 okrętów. Koniec prac przewidziany jest na 2016 r. Zwiększenie sił morskich w obrębie morza Czarnego wzmocni kontrolę Rosji nad sytuacją w Gruzji i regionie.
Sytuacja na Krymie, pomimo wyolbrzymiania przez obie strony separatystycznych dążeń mniejszości rosyjskich, jest na razie stabilna. Na jak długo? Ukraina, nie od dziś wiadomo, jest zasadniczo podzielona. Jej wschodnia część widziała by się bardziej pod kuratelą Rosji niż NATO oraz UE. Z kolei zachodnia Ukraina nastawiona jest na integrację z zachodem. Pomysły wstąpienia Ukrainy do struktur NATO Rosja przyjmuje z oburzeniem i w nowej doktrynie wojennej, która przed końcem tego roku zostanie przedstawiona prezydentowi Dmitrijowi Miedwiediewowi, będzie dopuszczała możliwość prewencyjnego użycia wojsk konwencjonalnych oraz broni atomowej w wojnie regionalnej lub nawet lokalnej. Istnieją pogłoski o tworzeniu, szkoleniu i uzbrajaniu krymskich bojówek, które podobnie jak w przypadku konfliktu Gruzińskiego, miałby rozpocząć wojnę lokalną. Rosja „chroniąc” swoich obywateli przed ewentualnym czy rzeczywistym zagrożeniem może zbrojnie wkroczyć na teren Ukrainy. Eksperci nie wykluczają takiego scenariusza. Jaką stronę poprze zastraszona widmem regionalnej wojny społeczność ukraińska? Tego dowiemy się w nadchodzących styczniowych wyborach.
Narodowe Siły Rezerwy czyli żołnierze „na gwizdek”Pomimo wcześniejszych spekulacji, okazało się, że NSR nie będą tak de facto typowymi wojskami OT (czyli wydzielonym komponentem sił zbrojnych). Na łamach „Polski Zbrojnej” nr 42/2009 (numer archiwalny dostępny na polska-zbrojna.pl) pojawił się wywiad przeprowadzony z gen. dywizji Andrzejem Wasilewskim. Wynika z niego, że NSR posłużą jako forma uzupełniająca obecnych Jednostek Wojskowych. W skrócie ma to wyglądać następująco: dana JW zgłasza zapotrzebowanie na obsadzenie wakatów w najbliższej WKU, która po procesie rekrutacyjnym dostarcza żołnierza z odpowiednimi kwalifikacjami na które istnieje zapotrzebowanie w JW. Rezerwista zostaje wezwany przez dowódcę JW na ćwiczenia jedno, kilku lub kilkunastu dniowe (ustawa przewiduje do 30 dni ćwiczeń ciągłych), bądź też z powodu wysłania na misję zagraniczną części swoich żołnierzy czy potrzeby wsparcia etatowego jednostki z powodu jej zaangażowania w zwalczaniu klęski żywiołowej. Żołnierzy o interesujących JW specjalizacjach pozyskiwać będzie się terytorialnie - na obszarze województwa na którym dana JW funkcjonuje. Medycy, tłumacze prawni, psycholodzy, mediatorzy, analitycy, informatycy, specjaliści ds. bezpieczeństwa systemów teleinformatycznych oraz inżynierowie – na tej grupie w pierwszej kolejności będzie najbardziej zależało wojsku. Brani pod uwagę będą byli żołnierze zawodowi w rezerwie, jak również rezerwiści z ZSW we wszystkich stopniach. To dla nich w pierwszej kolejności powstają NSR.
Do końca 2012 stan liczebny sił zbrojnych ma wynieść 120 tyś. żołnierzy w tym 20 tyś. NSR. Nastąpi zasadnicza reorganizacja wielu JW – niektóre zostaną połączone (podobny scenariusz czeka mniejsze placówki WKU). Oprócz uposażenia za każdy dzień służby w ramach ćwiczeń wojskowych, pełnienia Okresowej Służby Wojskowej czy Służby Przygotowawczej (za te dwie ostatnie ekwiwalent będzie równy jak w Zawodowej Służbie Wojskowej), żołnierz NSR otrzyma pakiet socjalny, możliwość urlopu przy jednoczesnym zachowaniu praw do awansu, nagród czy bezpłatną pomoc edukacyjno – szkoleniową. Na czas ćwiczeń żołnierz dostanie zakwaterowanie, umundurowanie z wyposażeniem oraz przydział żywności. Żołnierz NSR zatrudniony na rynku cywilnym nie powinien poczuć się poszkodowanym, tak samo jak jego pracodawca. W relacjach pracownik – pracodawca ten pierwszy ma mieć zapewnioną ochronę stosunku pracy przez cały okres w którym będzie obowiązywał kontrakt – między nim, a wojskiem. Pracodawcy, według zapewnień gen. dywizji nie powinni odczuć finansowo nieobecności swojego pracownika. Wszelkie udowodnione straty będą rekompensowane w systemie 1/30 dwuipółkrotnego średniego wynagrodzenia pracownika za 1 dzień służby. Pracodawcy nie będą jednak mogli liczyć na częściowe finansowanie przez państwo składek emerytalno – rentowych, świadczeń chorobowych czy wypadkowych, jak również ulg i zwolnień podatkowych pracownika. Jednak teoretycznie to nie powinno ich de-motywować do zatrudniania żołnierzy NSR. Należy pamiętać, że obowiązkiem obrony są obciążeni nie tylko zwykli obywatele.
„Zgodnie z artykułem 84 konstytucji każdy jest zobowiązany do ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych, w tym podatków, określonych w ustawie.” (cyt. z „Polski Zbrojnej”).
Na ile jednak pracodawcy będą zainteresowani współuczestniczeniem w tworzeniu NSR? Czy zbyt duża biurokracja nie zniechęci ich do zatrudniania żołnierzy NSR? Gdyby do tego w ostateczności doszło, będzie można odnieść wrażenie, że NSR były tworzone dla bezrobotnych rezerwistów. Tylko gdzie w tym wszystkim sens i logika? Należy pamiętać, że wraz ze zniesieniem Zasadniczej Służby Wojskowej z każdym rokiem będzie powstawała coraz większa luka w rezerwach Wojska Polskiego. Brak będzie obywateli z podstawowym przeszkoleniem wojskowym. Jednak i na to MON ma rozwiązanie. Od 2011 roku ma ruszyć Służba Przygotowawcza dla kandydatów do NSR czy Zawodowej Służby Wojskowej. Docelowo dla kandydatów do korpusu szeregowych – 4 miesiące, dla podoficerów – 5 i oficerów – 6 miesięcy. Kto jednak będzie zainteresowany taką formą służby? Paradoksalnie, największą grupę powinni stanowić studenci dzienni uczelni wyższych – do tej pory odwiecznie odwołujący się i unikający przeszkolenia wojskowego. Dlaczego oni? Po pierwsze – wykształcenie – wojsko takich ludzi potrzebuje. Po drugie – kwestie finansowe – student dzienny zazwyczaj nie pracuje, więc każdy w ten sposób zarobiony grosz będzie ratował jego budżet.
To rozwiązanie może wydawać się dość perspektywiczne chociażby dla jeszcze jednej grupy społecznej – ochotniczych organizacji paramilitarnych (jak wyżej wymieniony już ZS „Strzelec” OSW), których członkowie mogą się ubiegać o wcielenie do NSR. Z braku powszechnie funkcjonujących struktur OT taka alternatywa może okazać się dla nich zbawienna (przedłużając ich funkcjonowanie i żywotność w społeczeństwie). Będzie to dla nich korzystne, zwłaszcza, że pomimo dużego wysiłku z ich strony, na rzecz wzmacniania obronności państwa, są one najczęściej zbywane przez urzędników podczas walki o dofinansowania do szkoleń lub niezbędnego sprzętu czy wyposażenia, zarówno ze strony organów cywilnych jak i wojskowych. Takie przedsięwzięcie wymagało by jednak koordynacji ze strony władz tych organizacji, jak również władz państwowych. Samodzielna inicjatywa poszczególnych członków na pewno nastąpi, jednak nie będzie ona miała takiego samego odzwierciedlenia jak w sytuacji, gdy inicjatywa wyszła by od państwa na rzecz pozyskania tych wyjątkowych obywateli, dla których dobro Rzeczypospolitej nie jest obojętne. Warto dodać, że ludzie ci poświęcając swój własny czas, pieniądze i niejednokrotnie nerwy – rekrutują młodzież, szkolą ją według wojskowych wzorców i procedur, hartują oraz uczą pracy w zespole, niejednokrotnie pomimo problemów zaopatrzeniowych i kadrowych. Zapłatą dla nich jest ich własna satysfakcja z dobrze wykonanego, niczym nie przymuszonego obowiązku.
Społeczeństwo konsumpcyjneDysponujemy świetną, niewielką armią ekspedycyjną. Mamy znakomitych sojuszników, którzy na pewno nas nie zostawią w potrzebie, jak im się to wcześniej „zdarzało”. Czego nam więcej trzeba?
W dobie powszechnej globalizacji i informatyzacji społeczeństwo przeszło kolejną transformację. Tym razem nie ustrojowo – polityczną, lecz mentalno – umysłową. Wpływ mediów, a zwłaszcza coraz powszechniej dostępnego Internetu kształtuje postawy i warunkuje na zachowanie coraz młodszych pokoleń. Nie dziwi już widok zarośniętych, pustych placów zabaw. Młodzież obierając za wzorzec gwiazdy telewizji muzycznych czy kiczowatych programów rozrywkowych w wydaniu niektórych stacji, stara sprostać współczesnej modzie na głupotę i dobrą zabawę. Przecież takie ma właśnie być życie – pełne imprez, alkoholu i używek – po prostu lekkie, łatwe i przyjemne. Liczy się tylko pieniądz. To on wyznacza moralne granice współczesnych generacji. Powszechny „lans” i możliwość zabłyśnięcia w otoczeniu, tylko wyglądem zewnętrznym, brak autorytetu dowódczego, autorytetu wiedzy, autorytetu moralnego. Wszelkie programy niosące ze sobą jakąś treść historyczną czy też naukową emitowane są o nieprzyzwoicie późnych porach – w czasie gdy młodzież oddaje się już różnego typu imprezom.
Zresztą nawet telewizja zaczyna być przeżytkiem. Spędzamy przed nią coraz mniej czasu. Wszelkie formy „kontrolowanego” przepływu informacji jakie nam zapewniała został zastąpiony przez „chaotyczny” Internet, w którym to my decydujemy, które informacje sobie przyswoimy, a które nie. Najczęściej jest tak, że stawiamy na rozrywkę, którą swym nieskończenie szerokim wachlarzem oferuje nam sieć. „Odcinamy” się od informacji płynących z zewnątrz, a tak istotnych dla naszego narodowego bezpieczeństwa. Właściwie czym jest w czasach globalizacji słowo „naród”? Jest, podobnie jak słowo „patriotyzm”, narzędziem do walki politycznej i podobnie jak patriotyzm dawno straciło swoje pierwotne znaczenie w globalnej wiosce.
Jednym z przykładów zmilitaryzowanej formy społeczeństwa konsumpcyjnego są coraz powszechniej działające grupy ASG (Air Soft Gun). Nie wnoszą one w swoich „szeregach” takich pojęć jak dyscyplina, lojalność czy obowiązek. Są esencją wszelkich przejawów komercyjnego „lansu”, dobrej zabawy – niejednokrotnie zaprawianej alkoholem. Rzadko się szkolą, robiąc to najczęściej bez odpowiedniego przygotowania merytorycznego. Psują opinię innym, dobrze prosperującym organizacjom paramilitarnym. Dają młodym ludziom złudne poczucie bycia „komandosem”. W końcu jak młody człowiek ma odróżnić realne pole walki od tego na ekranie monitora w świecie gier komputerowych, zwłaszcza, gdy jego błoga nieświadomość zakorzenia się w grupie ASG do której przynależy? Z jednej strony dobrze się dzieje – biega z tą nieświadomością wraz ze swoją repliką karabinka za kilkaset złotych – nie siedzi przy monitorze. Z drugiej strony forma tej całej „zabawy” jest niewłaściwa i niekompetentna.
Nie był bym szczery gdybym napisał, że wina osłabienia możliwości obronnych państwa leży wyłącznie po stronie społeczeństwa. Leży ona przede wszystkim po stronie władz państwowych, które te społeczeństwo omamiły wizją „profesjonalnej armii zawodowej”. Przykładu nie trzeba daleko szukać.
Program „Puma”„Czternaście programów zbrojeniowych wskazuje kierunek modernizacji technicznej Sił Zbrojnych w perspektywie roku 2018”, powiedział 26 października minister obrony narodowej Bogdan Klich przedstawiając zamierzenia w tej dziennie na najbliższe dziewięć lat […] Minister Klich powiedział, że z niektórych programów zbrojeniowych zrezygnowano, bo byłoby to „marnowanie grosza publicznego”. Wymienił tu samobieżny artyleryjski zestaw przeciwlotniczy Loara oraz modernizację BWP-1, znaną jako program „Puma”. W tym drugim przypadku, zamiast montowania nowoczesnej bezzałogowej wieży na starym podwoziu, postawiono uruchomić pracę badawczą nad przyszłą platformą gąsienicową dla naszej armii. Rezygnacja z „Pumy” oznaczała też zakończenie dotychczasowej procedury wyboru przeznaczonych dla nich wież.” (źródło: polska-zbrojna.pl).
Pomimo, że SAZP „Loara” i BWP-1 to przestarzałe konstrukcje, nie mniej jednak będą służyły one dalej w Wojsku Polskim. Nie modernizowane i zupełnie nie przystosowane do zadań jakie stawia się naszym Siłom Zbrojnym poza granicami kraju. Program „Puma” przewidywał zamontowanie nowoczesnych bezzałogowych wierz na wysłużonym nadwoziu BWP. Obecnie z 14 programów zbrojeniowych na które przewidziano 30,5 miliarda zł. – 30 % z tej sumy pochłonie KTO Rosomak – bardziej przydatny na bezdrożach górzystego Afganistanu, niż Polskich piaszczystych poligonach. Warto nadmienić, że Wojsko Polskie nie posiada w swojej koncepcji walki użycia KTO Rosomak podczas wojny regularnej. Dyskwalifikuje to KTO na polu walki i sprowadza jedynie do pojazdu wsparcia ogniowego z dużego dystansu. Żołnierz zamiast być przetransportowanym na bliższą odległość starcia z przeciwnikiem pod osłoną pancerza, będzie musiał ten dystans pokonać piechotą.
Podobna sprawa dotyczyła do niedawna programu zakupu 180 LOSP (Lekki Opancerzony Samochód Patrolowy), czyli pojazdów o zwiększonej odporności na miny i zasadzki z ich użyciem. Łączny koszt zakupu tych pojazdów w przyszłych latach miał wynieść 360 milionów złotych – miał, gdyż program upadł w lipcu 2008 roku w wyniku proceduralnego bałaganu przetargowego. Uzasadniony jest zakup LOSP tylko i ze względu na bezpieczeństwo naszych żołnierzy patrolujących bezdroża Afganistanu (obecnie tego typu pojazdy są wypożyczane od armii amerykańskiej). Jednak jakie zastosowanie będą miały po wycofaniu się Polskiego Kontyngentu Wojskowego z Afganistanu? Oprócz zwiększonej odporności na oddziaływanie min i dobrej mobilności mają one wady, do których należą:
ciężar pojazdu (i wynikły z tego problem ich transportu, znacznego zużycia paliwa czy pokonywania terenu – często zakopują się w podłożu piaszczystym),
wysoko położony środek ciężkości (powodujący niestabilność pojazdu oraz możliwość jego przewrócenia podczas eksploatacji w terenie górzystym) i
duża wysokość (łatwa wykrywalność i ostrzał przez przeciwnika). Jakie więc, w związku z powyższym, będą miały zastosowanie taktyczne LOSP na naszym potencjalnym polu walki? Stworzone w koncepcji patroli wysokiego ryzyka w okupowanym kraju, bardziej przydadzą się agresorowi po kapitulacji naszego dzielnego wojska...
SojusznicyWracając jeszcze do statystyk ze strony mon.gov.pl wato tutaj zaznaczyć, że 30 września br. wyglądały one następująco:
„Generałowie – 139Oficerowie - około 22 670Podoficerowie zawodowi - około 41 850Szeregowi zawodowi - około 18 200Żołnierze nadterminowej służby wojskowej - około 10 000Kandydaci do zawodowej służby wojskowej (elewi, podchorążowie) - około 2500Ogółem - około 95 360”Zastanawiające jest w jaki sposób Ministerstwo Obrony Narodowej znalazło 14 000 szeregowych w przeciągu miesiąca. Warto zwrócić uwagę, że w aktualizacji z 12 listopada nie ma wymienionych żołnierzy nadterminowej służby wojskowej, których stan jeszcze miesiąc wcześniej wynosił 10 000. Jest duże prawdopodobieństwo, że po prostu zasilili oni korpus szeregowych. Niemniej jednak, nie zmienia to postaci rzeczy wyżej opisanej. Czy można ufać tym statystykom, w których nagminnie stosuje się słowo „około”? Czyżby Ministerstwo Obrony Narodowej miało problem z doliczeniem się ilu żołnierzy ma we własnych szeregach?
Obecne zaangażowanie NATO w Afganistanie skutecznie wiąże walką tamtejsze siły islamskich bojowników, które mogły by inflirtować kraje zachodnie, szykując zamachy terrorystyczne. Jest także korzystne dla stabilizacji tamtego regionu. Niedopuszczalna była by sytuacja w wyniku której, pozbawione kontroli bojówki doprowadziły by do przejęcia władzy (w wyniku zamachu stanu) w Pakistanie, który jest w posiadaniu broni atomowej. Utworzenie na terenie Pakistanu państwa islamskiego – Kalifatu oraz jego rozrost, oznaczało by zagrożenie dla całego kontynentu europejskiego. Jednak pomimo przewagi technologicznej wojsk sojuszniczych ta wojna jest nie do wygrania. Przykładem może być interwencja ZSRR w latach 80-tych XX w. Podobny scenariusz z nasilającymi się z roku na rok atakami partyzanckimi jest właśnie realizowany. Destabilizacja tamtego regionu będzie się pogłębiać, a samo wycofanie wojsk NATO z Afganistanu, może być początkiem końca sojuszu.
Wojna w Afganistanie jest korzystna z perspektywy międzynarodowego bezpieczeństwa. Jednak jej realizacja nie powinna przebiegać kosztem naszego. Stworzenie tanich w utrzymaniu i skutecznych w działaniu ochotniczych jednostek Obrony Terytorialnej powinno być dla władz priorytetem. Na tej drodze, oprócz braku chęci ze strony rządzących, jak i braku środków może (i będzie to największy problem) stanąć brak zainteresowania służbą w takich jednostkach ze strony konsumpcyjnego, spacyfikowanego przez obecny styl życia społeczeństwa.
Nigdy nie należy w pełni powierzać swojego bezpieczeństwa w ręce sąsiadów „sojuszników”. Nikt, co zresztą było w historii potwierdzone, nie będzie chciał umierać za obcy kraj, który sam nie może się obronić. Nie liczmy na nikogo. Liczmy na siebie. Sądzę, że w interesie nie tylko państwa, ale nas wszystkich jest to, byśmy umieli posługiwać się bronią palną i w razie „W” odpowiednio jej użyć. Nie pozwólmy oszukać się wizją małej „profesjonalnej” armii, której użycie poza granicami kraju i tak nie będzie zależało od nas – zwykłych obywateli. Hiszpański filozof Miguel de Unamuno napisał kiedyś:
„Oblicze prawdy jest groźne – lud potrzebuje mitów, złudzeń, potrzebuje, by go oszukiwano. Prawda jest straszliwa, nie do zniesienia, śmiertelna”.
zielAK
Views: 1254
napisany przez: grabos, 25-11-2009 - 23:23
Kolejna sprawa - o ile dobrze pamiętam to czołgiem dowodzi oficer a obsadę stanowią podoficerowie. Twierdzenie że nie będzie miał kto jeździć czołgiem bo jest mało szeregowych to IMHO to tylko przekłamywanie faktów i zagranie pod publiczkę.
Co do kwestii OT i niezdolności wojska do obrony granic się w pełni zgadzam.
___________________________________________________________
ppor. ZS"S"
Jeszcze dodam ciekawostkę odnośnie kwestii procentowego udziału szeregowych w składzie naszej armii: procentowo mamy więcej szeregowych niż USA ;)
"drako"
Z tym się zgadzam :)
"drako"
Tak jak twierdzi kolega spadochron. Gdy byłem na unitarce w miejscowości Czarne (JW 1696) nie przypominam sobie by w BWP-1 czy T-72 dowodzili oficerowie.
"drako"
Nie ukrywam, zamierzeniem docelowym miało być "zagranie pod publiczkę" ;) lecz w głównej mierze to miał być tylko przykład. Czy jednak WP na pewno nie zabraknie załóg do czołgów w godzinie "W"? Zwłaszcza, że teraz z każdym rokiem ilość przeszkolonych rezerwistów będzie coraz mniejsza.
Od Admin: Rozdział III, punkt 2 regulaminu forum: "Zabrania się umieszczania w podpisie bannerów (wyjątek: numer GG)." Usuń proszę bądź zmodyfikuj swój podpis zielAK.
___________________________________________________________
Hiszpański filozof Miguel de Unamuno napisał kiedyś:
„Oblicze prawdy jest groźne – lud potrzebuje mitów, złudzeń, potrzebuje, by go oszukiwano. Prawda jest straszliwa, nie do zniesienia, śmiertelna”.
Przy okazji: zastanawiam się, czemu na Rosomaka spojrzałeś tylko pod kątem używania go na piaszczystych poligonach?
znajomy podoficer, czołgista, pierwszy rzut na Leo, szkolenia w Niemczech itp, musiał zmienić przydział bo okazało się w pewnym momencie że załogi nie mogą stanowić podoficerowie... dotyczy to całej akji wprowadzania Leopardów, ci ludzie z małymi wyjątkami robią w tej chwili coś innego czyli zarządzanie zasobami ludzkimi na najwyższym poziomie o kasie nie wspomnę
P.S gość jest już oficerem w innym rodzaju wojsk
___________________________________________________________
Wódka jest dla mądrych ludzi, a nie dla baranów. Barany piją wodę, albo kwaśne mleko, najwyżej sraczki dostaną. Czas się zacząć szkolić, obywatele! - kpt. Bednarz.
"drako"
Większość poligonów w kraju jest piaszczysta. Czy to pod Warszawą, czy w województwie Pomorskim. I zazwyczaj są to poligony przeznaczone dla wojsk pancernych i zmechanizowanych. Zgodnie z mapką (kolor pomarańczowy):
http://www.intensywny.pl/Polska%20-%20gleby.jpg
___________________________________________________________
Hiszpański filozof Miguel de Unamuno napisał kiedyś:
„Oblicze prawdy jest groźne – lud potrzebuje mitów, złudzeń, potrzebuje, by go oszukiwano. Prawda jest straszliwa, nie do zniesienia, śmiertelna”.
Panowie jak tak bardzo jesteście za OT , w takiej formie o jakiej mówicie. Może warto mieć jakieś bardziej szczegółowe pojęcie?
Polecam książki ppłk.rez. prof.AON-u Józefa Marczaka
Na AON-ie człowiek legenda :)
Pzdr
btyc
___________________________________________________________
sierz.ZS Bartosz Tyc
Z tego co wiem Rosomak to KTO a BWP-1 to BWP- wozy o zupełnie innym przeznaczeniu taktycznym, i całkowite pozbywanie się wozów BWP będzie dużym problemem dla tzw. jednostek ciężkich które są główną siłą uderzeniową. Chyba że Wojska Lądowe nie będą prowadziły żadnych działań ofensywnych? Nawet w celu odzyskania utraconego terytorium? Tylko że nawet jednym z celów obrony jest stworzenie warunków do przeprowadzenia kontrataku.
A Zielakowi gratuluję artykułu - jest świetny i widzę że trochę dyskusja z SPI z wątku nowinki z MON trochę się chyba przydała.
___________________________________________________________
"...i nie przebaczaj, zaiste nie w Twojej mocy przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie..."
Co do BWP to chodzi mi o zezłomowaniu staroci i zastąpienie ich nowszymi konstrukcjami a nie pozbycie się całkowicie tego typu pojazdów.
napisany przez: drako, 27-11-2009 - 22:31
"Leki i mały" Rosomak to 22 tony, wysokość - 2,99m, długość - 7,77m, szerokość -2,83, pokonywanie ścian pionowych do wysokości 0,5 m a promień skrętu tak istotny w działaniach zabudowanych wynosi 12 metrów.
Dla porównania BWP-1 ma masę 13 ton, wysokość -1,92 m, długość - 6,74m, szerokość -2,94, pokonywanie ścian pionowych - do 0,7 m, a promień skrętu jest równy promieniowi rozstawu gąsienic.
Dla dociekliwych podam jeszcze parametry PT-91, (których rzecz jasna nie powinno porównywać się z KTO czy BWP-ami): masa 44 tony, wysokość -2,19 m, długość -9,53, szerokość, 3,7 m, pokonywanie ścian pionowych o wysokości 0,85 m.
Miałem przyjemność dowodzić plutonem BWP-1, były to wspaniałe wozy, a głównym ich mankamentem faktycznie była wieża - chodzi o środki ogniowe. Program PUMA był świetnym pomysłem modernizacji tych wozów. Ale niestety to nie względy merytoryczne zadecydowały o tym, iż MON podjął decyzję o porzuceniu programu PUMA- moim zdaniem to fakt, iż BWP w wersji PUMA nie wykorzysta się do tzw. misji stabilizacyjnych. O obronie Polski Panowie z MON chyba za bardzo nie myśleli- wszak według ich analizy nie grozi Nam żaden konflikt konwencjonalny do roku 2030. Chyba zatrudniony no etat w MON jasnowidza. A może któryś z doradców Ministra Klicha ma zdolności paranormalne?
___________________________________________________________
"...i nie przebaczaj, zaiste nie w Twojej mocy przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie..."
Co do BWP, to proszę podać stopień ochrony ich pancerza. Albo wspomnieć o rozmieszczeniu zapasowych zbiorników paliwa. Program Puma był krytykowany przez wielu i ja się z krytyką zgadzam. BWP to konstrukcje sprzed PÓŁ WIEKU. Wydawać masę kasy na modernizację, a w zasadzie na wymianę wszystkiego w starym, wysłużonym sprzęcie, podczas gdy wystarczy trochę dołożyć i kupić nowe konstrukcje jest głupotą. Nie możemy sobie pozwolić na prowizorkę. PRLowska mentalność typu "tu przykręcę, tu dospawam i jeszcze trochę podziała" doprowadziła nas do takiej dramatycznej sytuacji sprzętowej w jakiej wojsko jest w tej chwili. Kontynuowanie takiego myślenia doprowadzi najwyżej do sytuacji że za 10 lat cały park maszynowy wojska będzie wymagał całkowitej wymiany i obudzimy się z ręką w nocniku bo ani pieniędzy ani czasu na taką wymianę mieć nie będziemy a żołnierze będą się poruszać na LBR - lekkich bojowych rowerach.
"drako"
A dlaczego akurat w mieście? Sadzę, że miasta to ostateczność, a bitwy i potyczki należy prowadzić głównie poza ich obrębem - właśnie ze względu na cywili. I pomimo tego do walki w mieście należy być przygotowanym.
Sądzę jednak, że użycie czołgów czy lżejszych pojazdów opancerzonych na kołach lub gąsienicach będzie zależało od typu zabudowy w mieście. W zwartej zabudowie staromiejskiej czołg będzie można lepiej ukryć, przygotować do obrony (tym bardziej niskiego BWP). Właśnie ze względu na swoją kategorię wagową i niską zwrotność dobrze będzie nadawał się do obrony, jeżeli już mamy "wpuszczać" czołg do miasta. Trudniej będzie go też namierzyć (z powietrza i z poziomu gruntu) i trafić w niskiej zabudowie, jaką charakteryzują się kamieniczki staromiejskie - chodzi mi tu głównie o ograniczone pole manewru jakie będą miały 2 osobowe sekcje RPG (operujące w konygnacjach kamienic). Jego minusem będzie, wspomniana już, niska mobilność i manewrowość w wąskich uliczkach staromiejskich.
Z kolei np. BWP czy KTO były by idealne na typowe osiedla z płyty zbudowane za czasów osławionej komuny. Szybkie i zwrotne miały by w otwartym terenie - jakim charakteryzują się blokowiska - podczas natarcia, większe szanse uniknięcia granatów kumulacyjnych wystrzeliwanych z RPG. Zamontowanie na tych pojazdach kratownic bądź siatek (tzw. granato-łapki) po bokach, z przodu, z tyłu, jaki na górze, nieznacznie, ale jednak, zwiększyło by ich żywotność w tym terenie. W obu przypadkach zastosowanie np. T-72 czy KTO do obrony było by ograniczone ze względu właśnie na duże przestrzenie pomiędzy blokami. Warto zaznaczyć, że główny ciężar obrony w takim terenie spoczywał by na piechocie uzbrojonej w lekkie systemy ppanc. Dlaczego? Setki stanowisk ogniowych, tysiące zapasowych - tym charakteryzują się współczesne blokowiska. Wysyłanie tam mniej zwrotnych, powolniejszych czołgów, na dobrze obsadzone bloki zakończyło by się tak jak w Czeczenii, natomiast wysłanie tam zwrotnych i szybszych BWP czy KTO do wsparcia nacierającej piechoty było by bardziej rozsądne. Należy jednak pamiętać o jednym - wszystko będzie zależało od przygotowania inżynieryjnego blokowiska, przez co użycie lekkich opancerzonych pojazdów wsparcia ogniowego może okazać się ograniczone lub niemożliwe.
napisany przez: zielAK, 28-11-2009 - 17:47
___________________________________________________________
Hiszpański filozof Miguel de Unamuno napisał kiedyś:
„Oblicze prawdy jest groźne – lud potrzebuje mitów, złudzeń, potrzebuje, by go oszukiwano. Prawda jest straszliwa, nie do zniesienia, śmiertelna”.
Czemu pomysł obsadzania czołgów w pozycjach obronnych w mieście uważam za nietrafiony? Ze względu na minimalną odległość do celu potrzebną do użycia głównego działa która właściwie wyłącza ten element uzbrojenia czołgu. Pozostaje km i wyrzutnie granatów przeciwpiechotnych ale przecież do tego nie potrzeba czołgu. Użycie czołgu będzie miało największy sens na obrzeżach miasta, nie w centrum. Tam faktycznie będzie mógł służyć jako mobilna artyleria.
drako
Z tego co rozumiem dyskutowaliśmy nad porównaniem zastosowania KTO ROSOMAK w mieście. Ja chciałem wykazać, ze 3 metrowy kolos jakim jest ROSOMAK średnio będzie się sprawdzał. I tyle w temacie.
drako
Na chwilę obecną MON porzucił modernizację BWP-ów i zamiast tego zdecydował się na zakup dodatkowych ROSOMAK-ów. W zamian nie jest planowany zakup żadnego innego BWP. Czy orientuje się Pan Panie Drako ile kosztuje nowy BWP? Myśli pan że to "wystarczy dołożyć trochę"? Niech pan sobie posprawdza cenniki...
___________________________________________________________
"...i nie przebaczaj, zaiste nie w Twojej mocy przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie..."
Quote
Pewnie chodzi o 3 metry wysokości? (bo jest tak samo szeroki jak BWP) Proszę mi wyjaśnić jaki wpływ na skuteczność pojazdu w mieście ma jego wysokość per se? Rosomak jest wysoko zawieszony by dobrze znosić wybuchy min, których należy się w mieście spodziewać (w wypadku natarcia) więc to raczej jego zaleta.
Co do braku zamiennika dla BWP to ten cytat z Polski Zbrojnej rzuca nieco światła na tą kwestię:
Quote
Jak widać nie jest to rezygnacja z platform gąsienicowych kompletnie tylko przesunięcie środków na rozwój nowej platformy która posłuży dłużej niż 10 lat. To się nazywa inwestycja w przyszłość (o ile to wypali, ale to już jest inna kwestia).
drako
i co z tego skoro braknie miejsca na ten manewr? pewnie nic, bieg wsteczny też ma zawróci na 3
drako
Ruskie problemu nie mieli - wsypywali piasek.
drako
być może, ale z którego wieku jest konstrukcja F-16 na które wydaliśmy 4 mld?
Nie możemy sobie pozwolić na prowizorkę? zacznijmy od tego (jeśli zejdziemy trochę na tematy polityczne i poddamy ocenie Rząd) że Rząd wszystko co robi albo jest prowizorką albo jest działaniem na rzecz pozyskania nowych wyborców (zwolenników danej opcji) nie bacząc na to co stanie się z Polską za iks lat, np. likwidacja poboru -> rzesze młodych (i głupich) chłopaków którzy poprą pomysłodawcę w wyborach by tylko nie iść do wojska i nie musieć więcej od niego uciekać. tak to działa, jeszcze.
"drako"
Ja sądzę, że problem leży zupełnie gdzie indziej - a mianowicie na zbyt rozbudowanym korpusie oficerskim. Korpusie kaso-chłonnym z którego pieniądze można by przeznaczyć na rozbudowę korpusu szeregowych. Poza tym dobrze się stało, że przedłużyli czas odejścia na emeryturę w wojsku po 20 lat służby. Teoretycznie powinno uchronić to armię przed przedwczesną ucieczką żołnierzy w których zainwestowała sporo pieniędzy. Nie od dziś wiadomo, że żołnierz mając okazję niewiele większego zarobku np. za granicą porzuca mundur i wyjeżdża. Trudno sobie wyobrazić armię emerytów po 15 latach służby...
___________________________________________________________
Hiszpański filozof Miguel de Unamuno napisał kiedyś:
„Oblicze prawdy jest groźne – lud potrzebuje mitów, złudzeń, potrzebuje, by go oszukiwano. Prawda jest straszliwa, nie do zniesienia, śmiertelna”.
Wojska Ekspedycyjne
Przy obecnym stanie liczebnym Wojska Polskiego, którego część jest obecnie intensywnie „eksploatowana” na misjach zagranicznych,
No właśnie ,wbrew konstytucji i naszym interesom np.gospodarczym (bo to że wysyła sie ludzi że niby zdobywaja doswiadczenie ,do tego w innej niz nasza strefie klimatycznej i warunkach pola walki, i jeszcze do tego dopłaca kupe kasy no to hmm,raczej zysku nie ma tylko same straty przynajmniej w mojej opini),
Społeczeństwo konsumpcyjne
W dobie powszechnej globalizacji i informatyzacji społeczeństwo przeszło kolejną transformację. Tym razem nie ustrojowo – polityczną, lecz mentalno – umysłową. Wpływ mediów, a zwłaszcza coraz powszechniej dostępnego Internetu kształtuje postawy i warunkuje na zachowanie coraz młodszych pokoleń. Nie dziwi już widok zarośniętych, pustych placów zabaw. Młodzież obierając za wzorzec gwiazdy telewizji muzycznych czy kiczowatych programów rozrywkowych w wydaniu niektórych stacji, stara sprostać współczesnej modzie na głupotę i dobrą zabawę. Przecież takie ma właśnie być życie – pełne imprez, alkoholu i używek – po prostu lekkie, łatwe i przyjemne. Liczy się tylko pieniądz. To on wyznacza moralne granice współczesnych generacji. Powszechny „lans” i możliwość zabłyśnięcia w otoczeniu, tylko wyglądem zewnętrznym, brak autorytetu dowódczego, autorytetu wiedzy, autorytetu moralnego. Wszelkie programy niosące ze sobą jakąś treść historyczną czy też naukową emitowane są o nieprzyzwoicie późnych porach – w czasie gdy młodzież oddaje się już różnego typu imprezom.
Zresztą nawet telewizja zaczyna być przeżytkiem. Spędzamy przed nią coraz mniej czasu. Wszelkie formy „kontrolowanego” przepływu informacji jakie nam zapewniała został zastąpiony przez „chaotyczny” Internet, w którym to my decydujemy, które informacje sobie przyswoimy, a które nie. Najczęściej jest tak, że stawiamy na rozrywkę, którą swym nieskończenie szerokim wachlarzem oferuje nam sieć. „Odcinamy” się od informacji płynących z zewnątrz, a tak istotnych dla naszego narodowego bezpieczeństwa. Właściwie czym jest w czasach globalizacji słowo „naród”? Jest, podobnie jak słowo „patriotyzm”, narzędziem do walki politycznej i podobnie jak patriotyzm dawno straciło swoje pierwotne znaczenie w globalnej wiosce.
Jednym z przykładów zmilitaryzowanej formy społeczeństwa konsumpcyjnego są coraz powszechniej działające grupy ASG (Air Soft Gun). Nie wnoszą one w swoich „szeregach” takich pojęć jak dyscyplina, lojalność czy obowiązek. Są esencją wszelkich przejawów komercyjnego „lansu”, dobrej zabawy – niejednokrotnie zaprawianej alkoholem. Rzadko się szkolą, robiąc to najczęściej bez odpowiedniego przygotowania merytorycznego. Psują opinię innym, dobrze prosperującym organizacjom paramilitarnym. Dają młodym ludziom złudne poczucie bycia „komandosem”. W końcu jak młody człowiek ma odróżnić realne pole walki od tego na ekranie monitora w świecie gier komputerowych, zwłaszcza, gdy jego błoga nieświadomość zakorzenia się w grupie ASG do której przynależy? Z jednej strony dobrze się dzieje – biega z tą nieświadomością wraz ze swoją repliką karabinka za kilkaset złotych – nie siedzi przy monitorze. Z drugiej strony forma tej całej „zabawy” jest niewłaściwa i niekompetentna.
Nie był bym szczery gdybym napisał, że wina osłabienia możliwości obronnych państwa leży wyłącznie po stronie społeczeństwa. Leży ona przede wszystkim po stronie władz państwowych, które te społeczeństwo omamiły wizją „profesjonalnej armii zawodowej”. Przykładu nie trzeba daleko szukać.
Panie Zielak wszystko jw.sam bym tego lepiej nie ujął (telepatia czy jak?).
___________________________________________________________
http://republika.pl/blog_ty_689344/1302187/tr/glodek1.jpg
:D
"drako"
Tak się zastanawiałem nad tym zdaniem... To w takim razie co mają odzwierciedlać? Górzyste warunki Afganistanu czy sielski spokój sunnickiego miasteczka na irackiej prowincji?
___________________________________________________________
Hiszpański filozof Miguel de Unamuno napisał kiedyś:
„Oblicze prawdy jest groźne – lud potrzebuje mitów, złudzeń, potrzebuje, by go oszukiwano. Prawda jest straszliwa, nie do zniesienia, śmiertelna”.
Quote
Jakoś specjalnie ani Amerykanie, ani Rosjanie się problemem "niszczenia" nie przejmują. Może Amerykanie przejmują się bardziej, ale jak to powiedział jeden z oficerów "żaden z budynków nie jest wart życia jego żołnierzy" lepiej czasem go rozstrzelać artylerią lub czyścić pomieszczenia z Bradley'a.
Czołg ma swoje ograniczenia w walce w terenie zabudowanym, ale jeśli używa się go w sposób przemyślany, to jest groźnym narzędziem walki w tym środowisku.
Quote
Amerykanie w Iraku w 2003 r. mieli kawał pustyni do manewrowania wojskami, też chcieli unikać miast jak się da. Ale akurat się nie dało. Dlaczego? Ponieważ tego nie da się już obecnie zrobić. Jeśli nie dało się zrobić tam, to tym bardziej nie da się u nas.
Quote
O jaki typ zabudowy staromiejskiej chodzi? Typowego miasteczka małopolskiego z XIX w. gdzie mamy maksymalnie dwupiętrową zabudowę, czy staromiejską średniowieczną przekształconą np. Warszawa czy Lublin?
Quote
Problem w tym, że wszędzie może działać jako ruchomy punkt ogniowy. Nie tylko na obrzeżach.
Ciekawe, że skoro nie trzeba aż takiego opancerzenia i środków ogniowych to dlaczego Rosjanie w swoich formacjach używali w Groznym na czele dobrze opancerzonych czołgów? A dopiero następne jechały w ugrupowaniu BWP. Amerykanie w tzw. Sadr City Box również tak rozmieścili Abramsy, a Bradley'e jechały za nimi. A są raczej lepiej opancerzone od Rosomaka czy Strykera.
napisany przez: Sierżant, 29-11-2009 - 22:38
___________________________________________________________
Fortuna favet fortibus.
Sierżant
Mówimy tu chyba o walce obronnej toczonej na własnym terenie. Więc nierozsądne by było strzelanie do własnych obywateli...
Quote
Może wszędzie działać, również w środku miasta, ale wtedy jak już wcześniej pisałem tracimy cały zysk z jego siły i zasięgu ognia. Czołgi są dobre w wypadku natarcia jako siła burząca na czele formacji. Oczywiście mówię tu cały czas o dużych miastach nie o miejscowościach o zabudowie składającej się głównie z domków jednorodzinnych.
Quote
Czołg jako główny środek ogniowy, bradley osłania czołg i niszczy piechotę z rpg itp. Z boków powinna iść piechota, która wykrywa cele dla czołgu i sama też niszczy piechotę wroga.
___________________________________________________________
“(..) tolerancja bowiem to nic innego jak przyjęcie żydowskiego punktu widzenia, zaś dialog to nic innego jak potulne spełnianie wszystkich zachcianek przedsiębiorstwa Holocaust.”
Stanisław Michalkiewicz
No dobra ale co jak nadleci samolot i zrzuci bomby albo przywali rakietami?
W 39 tez dostalismy po dupie miedzy innymi i z tego powodu,czyli braku osłony lotnictwa.
___________________________________________________________
http://republika.pl/blog_ty_689344/1302187/tr/glodek1.jpg
:D
"Sierżant"
Chciałbym wiedzieć, dlaczego "tym bardziej nie da się u nas". Czyżbyśmy mieli równie pustynny klimat, bez gęstych lasów, brodów, łąk, bagien i moczarów? Należy pamiętać, że podczas wojny obronnej to my przyjmujemy przeciwnika na naszym terenie i to my decydujemy gdzie będziemy z nim toczyć bitwy i potyczki. Trzeba wykorzystać wszelkie walory tego terenu - zasada "teren walczy" obowiązuje na każdym szczeblu taktycznym.
Walki o miasta będą prowadzone z jednego istotnego powodu - przez nie przebiegać będzie większość szos wszystkich kategorii. To od gęstości i szerokości szos będzie zależało w jak szybkim tempie przeciwnik będzie prowadził swoje natarcie. Dlatego, rozbudowa autostrad i dróg ekspresowych, paradoksalnie, tylko ułatwi zdobycie kraju. W koncepcji obrony terytorialnej wskazana jest gęsta rozbudowa dróg gminnych i powiatowych, czyli o niższej przepustowości. Pozwoli to w razie "W" nieznacznie opóźnić przemieszczanie się wojsk nieprzyjaciela, zwłaszcza, gdy będzie miał on problem z odnalezieniem właściwej drogi w wyniku zainstalowania fałszywych znaków informacyjnych odnośnie kierunku i odległości pomiędzy miejscowościami i miastami. Jednak nawet i ta teoria może się okazać nie trafiona, gdy nieprzyjaciel będzie miał na wyposażeniu elektroniczne środki nawigacji typu GPS.
"Sierżant"
Bardziej ten drugi miałem na myśli. Dlaczego pytasz?
"drako"
Sądzę, że rozsądniej było by w miarę możliwości miasta ewakuować z części mieszkańców niezdolnych do podjęcia walki. Resztę wykorzystać przy jego ufortyfikowaniu i jeżeli dla nich nie starczyło by broni czy dodatkowych zadań również ewakuować.
___________________________________________________________
Hiszpański filozof Miguel de Unamuno napisał kiedyś:
„Oblicze prawdy jest groźne – lud potrzebuje mitów, złudzeń, potrzebuje, by go oszukiwano. Prawda jest straszliwa, nie do zniesienia, śmiertelna”.
___________________________________________________________
http://republika.pl/blog_ty_689344/1302187/tr/glodek1.jpg
:D
Quote
Proponuję to powiedzieć przeciwnikowi. Pewnie tez sobie narzuci ograniczenia w prowadzenia, jeśli uzna to za stosowne. Ruscy mieli nie mieli problemu z Czeczenami, przeprowadzali uderzenia artyleryjskie i lotnicze bez ograniczeń.
Quote
A masz zamiar prowadzić długotrwały opór w oparciu i inne miasta niż "duże"?
Quote
Tak się składa, że nie zawsze możemy decydować o warunkach walki. Wojnę przeciwnik toczy po to aby zniszczyć lub zdezintegrować państwo i jego możliwości obronne. Nie oznacza to, aby było ciekawiej, konieczności wybicia całości wojsk obrońców. Przykładem jest wojna w Iraku w 2003 r.
Więc możemy sobie kwitnąć radośnie na naszych bagnach, moczarach i lasach. Niekoniecznie musimy się przeciwnika doczekać.
___________________________________________________________
Fortuna favet fortibus.
może wypowie się któryś ze strzelców ćwiczących reakcję na kontakt z BWR na unitarce kilka lat temu, nawet czasu na meldunek brakowało a celu już nie było
napisany przez: marek, 01-12-2009 - 20:30
___________________________________________________________
Wódka jest dla mądrych ludzi, a nie dla baranów. Barany piją wodę, albo kwaśne mleko, najwyżej sraczki dostaną. Czas się zacząć szkolić, obywatele! - kpt. Bednarz.
___________________________________________________________
http://republika.pl/blog_ty_689344/1302187/tr/glodek1.jpg
:D
Pozdrawiam
___________________________________________________________
Fortuna favet fortibus.
Istotnie , poziomy specjalizacji w poszczególnych dziedzinach wiedzy ( również wojskowej ) na tym forum , przedstawiają ogromny rozrzut fachowości. Ale nie należy zbytnio przejmować się wypowiedziami o nikłym poziomie merytorycznym. W końcu nie jest to dyskusja o jakimś poważnym znaczeniu decyzyjnym - a raczej takie sobie pogaduchy. Dobrze ,że w ogóle dyskutanci chcą rozmawiać na jakiś istotny temat. To dowodzi , że interesują się poważnie sprawami obronności. A, że każdy czyni to tak jak potrafi- to już inna sprawa.
Ci co naprawdę prezentują profesjonalizm - winni bez obrażania się - spokojnie przedstawiać swoje racje i popierać je materiałami źródłowymi. To da możliwość podniesienia wiedzy - tym słabszym i gorzej poinformowanym.Po czym poznać prawdziwego dowódcę, tzn. takiego , który ma wiedzę , umiejętności i autorytet. Po tym ,że nie musi gonić wojska przed sobą. Oni sami idą za nim w ogień i jeszcze poczytują sobie za zaszczyt - że mogą to robić właśnie z nim. Bądźmy w dyskusji tymi drugimi.
Dla obniżenia napięcia dyskusji zacytuję jeszcze anegdotę :
Przychodzi do kapłana Józwa i mówi:
Księże - trzeba zakazać Kulawiokowi śpiwać na mszy bo okropnie fałszuje.
Kapłan pyta:
- Józwa - czy słowik ładnie śpiewa?
- tak, pięknie.
- a skowronek?
- tyz piknie.
- a gawron?
- okropnie skrzeczy.
Widzisz Józwa - i skowronek i słowik i gawron - każde z nich śpiewa jak umie - na chwałę Bożą.
I każdy z nich cieszy się życiem. Czy można zabronić gawronowi krakać?
Ja dodam - że nawet diabłu wolno nosić cegły na budowę kościoła.
Jasne - że nie zaszkodzi sprawdzić - czy w kieszeniach nie trzyma granatów...
Generalnie odniosłem wrażenie że rozmówcy poza prowadzącym i ministrem Stasiakiem byli nastawieni hurraoptymistycznie, na zasadzie jest dobrze,będzie lepiej, NATO góra !
Szkoda gadać...
___________________________________________________________
http://republika.pl/blog_ty_689344/1302187/tr/glodek1.jpg
:D
O bezpieczeństwie Polski w talk show "warto rozmawiać" (TVP 1)
___________________________________________________________
Hiszpański filozof Miguel de Unamuno napisał kiedyś:
„Oblicze prawdy jest groźne – lud potrzebuje mitów, złudzeń, potrzebuje, by go oszukiwano. Prawda jest straszliwa, nie do zniesienia, śmiertelna”.
Cieszy fakt, że są jeszcze Polacy, którzy przejmują się szeroko rozumianą obronnością.
Artykuł przeczytałem z zainteresowaniem i zgadzam się z wyrażoną w min potrzebą posiadania jednostek OT przy obecnym, zawodowym kształcie armii.
Chciałbym jednak zwrócić uwagę na parę szczegółów:
1. Określenie BWP jest stosowane nie tylko do pojazdów gąsienicowych (np.: BWP-1) ale również kołowych. O tym, czy pojazd transportujący i wspierający żołnierzy jest BWP, czy nie, decyduje kaliber uzbrojenia. Począwszy od 25 mm jest to BWP, przy czym dla pojazdów kołowych w celu odróżnienia od gąsienicowych często używa się skrótu kBWP. Reasumując: Rosomak z zainstalowaną wieżą Hitfist-30P jest jak najbardziej kBWP i przewyższa BWP-1 pod każdym względem, ale wersja z WKM-B już nim nie jest. Warto również dodać, że korzystając z modułowej konstrukcji, Rosomak może zostać w szybki sposób wyposażony w pancerz dodatkowy (układ napędowy i jezdny pozwalają na to) co umożliwia podniesie ochrony załogi do poziomu 5 STANAG 4569 (i powyżej) i w efekcie daje możliwość nawiązania co najmniej równorzędnej walki z każdym BWP-em, będącym na wyposażeniu wojsk FR. Dziwi natomiast brak integracji wieży z pociskami Spike i gdybym był zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, powiedziałbym, że to sabotaż.
2. BWP-1 to nie nadający się do stosowania w warunkach bojowych zabytek i niech tak pozostanie. Niech służą do szkolenia przyszłych użytkowników nowego BWP, który powstanie najprawdopodobniej w oparciu o technikę CV90. Potencjał modernizacyjny BWP-1 jest praktycznie żaden.
3. PT-91 "Twardy" nie ma szans w konfrontacji z czołgami będącymi podstawą wojsk pancernych FR: T-72B, T-80, T-90 i proszę nawet nie rozważać jego militarnego użycia - tylko szkolenie w oczekiwaniu na "nowe".
Pomijając, słabe opancerzenie, stabilizator armaty, działający "inaczej" i parę innych rzeczy, Twardy nie jest w stanie zniszczyć żadnego z w/w typów czołgów, atakując z przodu z odległości 2 km, nieważne, czy strzela pociskiem APFSDS czy HEAT.
4. Zastosowanie pojazdów pancernych do walk w mieście, to w zasadzie proszenie się o kłopoty, jeśli nie posiada się zestawów umożliwiających przeżycie, jak np.: TUSK dla czołgu Abrams. Chyba, że przeciwnik rzuca kamieniami... ;)
5. Role szeregowców w armii zawodowej przejmują kaprale i nie ma w tym żadnej ujmy. Problemem jest brak ludzi do obsadzenia etatów, które kiedyś były zajmowane przez szeregowych.
6. Byłbym ostrożny co do przyjmowania walki w miastach, mamy obronić kraj, a nie zniszczyć.
Kończę już, bo rano "Twardym" mnie z łóżka trzeba będzie ściągać, do czego pewnie by się dobrze nadał ;)
___________________________________________________________
"Przestańmy własną pieścić się boleścią,
Przestańmy ciągłym lamentem się poić:
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
Mężom przystoi w milczeniu się zbroić..."
___________________________________________________________
Fortuna favet fortibus.